UKS Huragan Wołomin – GTK II Gdynia 85:60

To zawsze budujące wrażenie – w tym meczu na boisku znów był Zespół!

Piotr Dąbrowski: – Zagraliśmy naprawdę fajny mecz, który zaczął się od… porażki w Płocku. Po tamtym meczu musieliśmy sobie parę rzeczy przegadać i przekonuję się coraz bardziej o tym, że czasem bardziej potrzebujemy podejścia psychologicznego do sytuacji w zespole, niż samego treningu fizycznego. Dzięki dziewczynom mogłem zupełnie inaczej spojrzeć na zespół, nabrałem pewności, że one chcą wygrywać, że się starają, zacząłem bardziej zwracać uwagę na pozytywne aspekty gry… Efektem tej rozmowy był naprawdę świetnie przepracowany tydzień, było mi ciężko wyznaczyć dwunastkę na te spotkanie! Trzeba pamiętać, że pierwsza liga to dla nas jednak wciąż nowa sytuacja – wciąż się uczymy, tylko trzy dziewczyny miały jakieś doświadczenia na tym poziomie i to chyba bywa dla drużyny nieco onieśmielające, ale kiedy na meczu  coś „zaskoczy” i przestają o tym myśleć, to są niesamowite! Widać to choćby w meczach z Olsztynem czy Pabianicami.

W mecz weszliście bardzo dobrze…

– Być może jakieś znaczenie miała krótka rozgrzewka rywalek, ale zaczęło się od 7:0, potem wprawdzie doszły nas na dystans jednego punktu, ale nic ponad to. 

Potem właściwie przewaga wciąż rosła?

– Długo trzymaliśmy dystans 10-12 punktów, odskoczyliśmy na 16 przed trzecią kwartą – to chyba zdecydowało o końcówce.

Jak oceniasz poszczególne zawodniczki?

Daria Zach zagrała swój najlepszy mecz w pierwszej lidze! Podejmowała dobre decyzje, korzystała z pozycji rzutowych, rozsądnie i skutecznie rozgrywała piłkę – zanotowała sześć asyst, 54% skuteczności z gry, 14 punktów na koncie. Świetną „cichą robotę”, odzwierciedloną w statystykach jako „+/-” wykonały Klaudia Gołębiewska i Weronika Nowakowska, dobrze pokazały się Ola Proc i Oliwia Zawadka, której nie dałem jednak za wiele pograć, a trzeba było… Ola Szostakiewicz wraca po półrocznej przerwie spowodowanej kontuzją i z meczu na mecz wnosi do gry coraz więcej. Dobrą pracę wykonała Zuzia Roszczyk, i to pomimo dokuczliwej kontuzji kciuka i sędziów dopuszczających do mocno kontaktowej gry. Starałem się nie forsować jej zbytnio… Wszystkie zagrały, każda zapunktowała, było dużo świetnych podań i aż 28 asyst, ale ja wciąż jestem pod wrażeniem gry wysokich – Wiktorii Skuzińskiej, Klaudii Gołębiewskiej i Anny Banaszek. Rzuciły ponad 20 punktów spod kosza – i to nie licząc Natalii Panufnik, która dołożyła kolejne 20. Dzięki ich skuteczności i odciągnięciu uwagi rywalek koleżanki miały ułatwione zadanie przy rzutach z dystansu, wpadło nam 8 trójek w wykonaniu czterech zawodniczek.  Muszę tu bardzo wyróżnić Skuzię, która ostatnio funkcjonuje na treningach jako „Żarówa” (my wiemy, dlaczego) – wykonała ogromny postęp, nabrała pewności siebie i wykorzystała bez litości fakt, że była w tym meczu najwyższa na boisku. Dzięki wysokim wygrywaliśmy walkę o piłkę pod koszem i zdobywaliśmy ważne punkty. 

W niedzielę jedziecie do Gdańska na mecz z AZS UG – jakie masz oczekiwania?

– W tym meczu pokazaliśmy, że oprócz serca, którego nam nigdy nie brakowało, mamy też rozum – i potrafimy to pogodzić. Liczę na równie dobrze rozegrane spotkanie.