Kategoria: UKS Huragan

Zuzanna Ciecierska

No dobrze, ale wróciłaś do Huraganu bo…

– Bo nigdzie indziej nie miałam takiej atmosfery, wsparcia i wyrozumiałości. Czułam to zawsze, a pogłębiło się jeszcze po sezonie 2020/21, kiedy z trenerką Kamilą Wójcik awansowałyśmy do pierwszej ligi. Zbudowałyśmy wtedy wyjątkowe relacje – Kamila zaufała naszej boiskowej intuicji i doświadczeniu, zostawiła nam dużo przestrzeni i możliwości podejmowania decyzji. Myślę, że jako była zawodniczka miała na koszykówkę nieco inne spojrzenie, niż chociażby trener Piotr Dąbrowski i jej podejście do gry, obecność w szatni nie tylko na odprawach, inny rodzaj emocji doskonale uzupełniły to, co dostałyśmy od trenera Piotra.

Wiktoria Skuzińska

Jeszcze raz gratuluję – zagrałaś znakomity mecz z Olsztynem! – Dzięki, ale w koszykówkę nie gra się samemu… Siedem dziewczyn miało eval powyżej dziesięciu, zagrałyśmy dobrze jako zespół. Ja może zagrałam lepiej niż zwykle, boContinue reading

Małgorzata Rączka

Dziś dzieciaki mają przede wszystkim słomiany zapał – chcą efektów szybko, najlepiej od razu, a to przecież proces, który wymaga czasu! Zakładamy też, że trzeba zaczynać wcześnie – a co z tymi, którzy „dojrzeją do decyzji” później, choćby w szóstej klasie? Systemowo są właściwie skreśleni, nie mają umiejętności pozwalających grać czy choćby trenować z rówieśnikami. Trzeba naprawdę dużego samozaparcia, żeby nadrobić zaległości, przesiedzieć swoje na ławce rezerwowych i dogonić resztę zespołu. To się zdarzało, nawet z bardzo dobrymi rezultatami – Edyta Kisiel czy Ania Kukiełka zaczęły grać chyba w siódmej klasie, wcześniej grały w piłkę ręczną.

Andrzej Przybyłowski

– Kiedy trenerem drugoligowego zespołu został Marek Plewko, absolwent Technikum Kolejowego w Warszawie, dostałem propozycję objęcia obowiązków kierownika zespołu. Pełniłem tę funkcję przez kilka lat, później zostałem kierownikiem sekcji koszykówki. Czasy i przepisy się nieco zmieniły – teraz od trenerów wymaga się na przykład licencji, a wtedy… sporadycznie zdarzało mi się jeździć na mecze jako trener. Prowadziłem na przykład za Piotra Dąbrowskiego zespół podczas turnieju w Elblągu – wtedy Magda Dąbrowska rzuciła 56 punktów, wygraliśmy cały turniej!

Martyna Koc: „Od zawsze chciałam być zawodową koszykarką”

– Chciałam chodzić na imprezy, spędzać czas inaczej, niż tylko w szkole i na hali. Zwątpiłam. I tego nie zapomnę – trener Zahn wziął mnie na bok i powiedział: „Martyna, weź się ogarnij, to jest twoja przyszłość! Znam cię od zawsze, ty będziesz grała w basket, tylko musisz przetrwać ten moment!”. Gdyby nie wsparcie trenerów wtedy to nie wiem, czy byśmy tu dziś rozmawiali…

Aleksandra Proc

Twoje pojawienie się w huraganowym składzie U19K i 1LK było dla nas niespodzianką… – Bardzo mało grałam w Politechnice Gdańskiej… szukałam innego klubu. Ile to jest „bardzo mało”? – 4 minuty. Średnio w meczu? –Continue reading

Weronika Nowakowska

Fakt, jestem nerwusem… Nie przyjęto mnie od razu do klasy sportowej, ale na rok, na próbę do klasy integracyjnej, bo podobno miały być ze mną „problemy wychowawcze”. Jak odchodziłam w gimnazjum do Łomianek, to Pani Dyrektor płakała za mną – „tym strasznym dzieckiem z którym miały być takie ogromne problemy”. W Łomiankach byłam pierwszą zawodniczką w historii szkoły, która dostała naganę. A potem pierwszą, która dostała dwie nagany. A potem pierwszą, która dostała trzy… Po osiemnastych urodzinach mi przeszło. Jako młody zawodnik miałam ogromny problem z mówieniem „przepraszam”, ale mówiłam bardzo dużo rzeczy, za które powinno się przeprosić.

Monika Radomska

– Zdarzało mi się rzucać osiem trójek w meczu, czasem wpadały dwie na dwanaście prób… Trener Dąbrowski zawsze mi mówił: „Masz pozycję? Rzucaj!”. Wiedziałam, że mogę próbować, że mam czas na poprawienie błędów, że nikt nie będzie miał pretensji, że mam mam przyzwolenie trenera i koleżanek. Pomogła też świadomość, że mam zmienniczki – mogę mieć gorszy dzień i ktoś weźmie na siebie ciężar gry. Z czasem nabrałam większego dystansu i spokoju, choć i tak z natury jestem chyba skryta, nie ujawniam emocji.

Klaudia Gołębiewska

Zawsze słyszałam, że w Wołominie jest dobra atmosfera, widziałam to już jako dzieciak grający w przeciwnej drużynie. Zawsze widziałam was jako klub… rodzinny? Widać, że się lubicie, że jest wsparcie rodziców, atmosferę robi też hala – ma swoje lata, może wydawać się ciasna, ale jest po prostu przytulna. Mamy kibiców na wyciągnięcie ręki, to niesamowite uczucie – zwłaszcza, że na trybunach są młodsze zawodniczki, ich rodzice, byłe zawodniczki… Pierwszy raz czegoś takiego doświadczam. Swoje robi też sentyment do trenera Ryszarda Zahna, którego poznałam na Kadrze Mazowsza, i z którym zawsze miałam bardzo serdeczne relacje i który zawsze zachęcał mnie do przyjścia do Wołomina.

Anna Pietkiewicz

Tu zawsze dostanę wsparcie kiedy mam gorszy dzień, zawsze czuję się częścią zespołu, częścią klubu. No i trybuny – nigdy nie grałam przy takiej publiczności, jak w tym sezonie! Efekt jest jeszcze większy, bo pandemia odzwyczaiła nas trochę od dopingu i teraz… mam ciarki na każdym meczu!

Aleksandra Szostakiewicz – powrót po latach

– Trzy lata temu wyprowadziliśmy się z rodziną do Warszawy, ale zawsze miałam plan, żeby wrócić. Jakoś nie sprecyzowałam sobie, w jakiej formie ten powrót miałby się odbyć: przeprowadzki, gry w Huraganie czy trenowania dzieci w Wołominie – bo przecież w tym kierunku się szkolę na AWF-ie. Na razie mam tylko uprawnienia instruktorskie, ale… to kwestia czasu. Jest plan, realizuję go systematycznie i mam nadzieję, że za jakiś czas zacznę pracę z dziećmi. Póki co – dołączyłam do zespołu seniorskiego.

Daria Zach – mózg zespołu

Nie wiadomo kiedy minęło 9 lat twojego biegania po wołomińskim parkiecie… – Zaczęłam w trzeciej klasie podstawówki od SKS-ów z trenerem Sławkiem Bujniakiem, który pod koniec roku szkolnego zaproponował nam przejście do klasy sportowej. PodłapałamContinue reading

Witaj w Klubie!

Uzyskaliśmy dofinansowanie na realizację Programu KLUB w 2021 roku!

Zuzanna Roszczyk – ostatnia nadzieja małych

Tuż przed pierwszym gwizdkiem pierwszego meczu seniorek większośc kibiców miała miny godne uwiecznienia, kiedy zobaczyli cię w składzie pierwszej piątki… Najśmieszniejsza była zmiana tych min po kilku akcjach! – Po cichutku liczyłam na 10-15 minutContinue reading

Prezes i trener

Koniec sezonu 2020/21 to seria niespodzianek: awans seniorek do pierwszej ligi, ustąpienie wieloletniego prezesa Ryszarda Zahna i wreszcie nowy człowiek na najważniejszym stanowisku w klubie: Robert Mućka.

Anna Banaszek

Z klubem związana przez większość życia – gra od 11 lat, a ma ich 21. W ubiegłym sezonie była kapitanem seniorskiego składu, ale to dla niej żadna nowość – była kapitanem od kiedy pamięta… DrugoligowyContinue reading