Młode Mistrzynie Mazowsza z Wołomina

Prawdziwą ucztę mieli w ostatni weekend kibice koszykówki – UKS Huragan był gospodarzem turnieju finałowego Mistrzostw Mazowsza koszykówki juniorek. W sobotę na trybunach OSiR-u można było spędzić cały dzień, gdyż oprócz nich na parkiet wyszły też kadetki oraz młodziczki i wszystkie odnotowały sukcesy, o których mówi trener Piotr Dąbrowski

– Dzień rozpoczął się dobrze – dwie setki przed obiadem! Już w meczu kadetek Huraganu było na co popatrzeć!

– To prawda – dziewczęta grają coraz lepiej, praca zaczyna przynosić efekty. Grają już z wyobraźnią, myślą na boisku – i zaczynają to zauważać kibice! Wiążę z tym rocznikiem duże nadzieje, tym bardziej, że poza Wiktorią Skuzińską są o rok młodsze od swoich przeciwniczek. Pracują intensywnie, potrafią się uzupełniać na boisku, dzięki czemu nawet jeśli któraś ma gorszy dzień, to nie wpływa to specjalnie na grę – koleżanki zawsze są w stanie ją zastąpić czy wesprzeć na pozycji. Mecz z KS Piaseczno wygrany 109:43 (33:5, 17:13, 30:15, 29:10) znakomicie rokuje na następny sezon. W ich wypadku również działa prosta recepta na sukces w młodzieżowej koszykówce: bronić mocno i szybko biegać do kontry.

– Sobotnim „daniem głównym” były jednak mecze juniorek. Oprócz Sylwii Bujniak i Karoliny Poboży zespół huraganu zasiliły jeszcze dwie zawodniczki trenujące na co dzień w SMS-ie.

– Julia Tyszkiewicz i Ola Wajler szybko odnalazły się w naszym graniu – tym bardziej, że my też w ostatnim czasie stosujemy rozwiązania taktyczne znane im ze szkoły. Skorzystały z możliwości zagrania w rozgrywkach Mistrzostw Polski – one się dobrze zaprezentowały, my też na tym skorzystaliśmy.

– Mecz z Ostrołęką był rewanżem za niepojętą porażkę na gościnnym meczu?

– To był nasz przedostatni mecz ligowy… Naprawdę – nic nam nie szło! Ta przegrana boli tym bardziej, że rok wcześniej, jako kadetki, te same dziewczyny wygrały mecz o brązowy medal przewagą kilkudziesięciu punktów. Tym razem ulegliśmy, ponad trzydzieści punktów różnicy to wynik, o którym wolałbym zapomnieć… Trzeba było przyjąć ten zimny prysznic, przekuć tę porażkę w motywację do pracy i pokazać przy najbliższej okazji, kto z nas gra lepszy basket. Wynik z ostatniej soboty: 100 do 44, chyba nie wymaga wyjaśnień, podobnie jak wyniki poszczególnych kwart: 33:12, 23:11, 24:11, 20:10.

– Niedzielne spotkanie z Żyrardowem nie było już takim „spacerkiem”…

– Żyrardów ma mocny, starszy od naszego skład, ich zawodniczki są bogatsze w koszykarskie doświadczenia. Praktycznie nasza pierwsza piątka jest o rok młodsza! Przeciwniczki górowały też wzrostem, ale to nie statystyki wygrywają mecze. Po spokojnej analizie sytuacji doszedłem jednak do wniosku, że na każdej pozycji mamy wyrównanego gracza, ale przewagę mamy na pozycji „4”, czyli silnej skrzydłowej, gdzie gra Natalia Panufnik i Ola Wajler. To zawodniczki wysokie, mobilne, dobrze biegające, potrafiące grać pod koszem.

– Wśród zawodniczek Żyrardowa było sześć uczennic Szkoły Mistrzostwa Sportowego, więc teoretycznie znów wypadaliśmy gorzej…

– Praktyka jednak pokazała, że te obliczenia nie wpłynęły na wynik: partia „szachów błyskawicznych”, która toczyła się na boisku, pozwoliła nam skutecznie blokować przeciwnika i dawała szanse na wykorzystanie każdej okazji przez takich graczy, jak Monika Radomska. To spokojna, zrównoważona dziewczyna, która ma olbrzymią smykałkę do gry, potrafi punktować, podejmować decyzje w ogniu walki. Bardzo odczuliśmy w tym meczu brak wykluczonej kontuzją Martyny Banaszek – jej energia i pewność siebie jako rozgrywającej z pewnością wiele by wniosły do tego meczu. Wygraliśmy 63:57 prowadząc kilkoma punktami przez większość czasu gry. Na sukces pracowały: Monika Radomska (kpt.) 23 pkt., Karolina Poboży 12 pkt., Aleksandra Wajler 11 pkt., Sylwia Bujniak 7 pkt., Julia Tyszkiewicz 4 pkt., Adriannna Januszko 3 pkt., Natalia Panufnik 3 pkt., Maja Perkowska, Karolina Powała, Aleksandra Miesiąc, Magdalena Miesiąc, Wiktoria Skuzińska.

– Co w najbliższym czasie?

– Spotykamy się w tym samym, wzbogaconym o dziewczyny z SMS-u składzie przed świętami, tuż przed półfinałami, przepracujemy cztery, może pięć jednostek treningowych i bijemy się o finał Mistrzostw Polski.

Rozmawiał Łukasz Rygało

Dodaj komentarz